…
I znowu podszedles na peronie jakgdyby nigdy nic, z tym swoim szyderczym usmieszkiem i pytaniem co u mnie. Akcentujesz to tak jakbys pytal “z czego nowego moge sie posmiac?” a ja, jak Bog mi swiadkiem kiedys w koncu zapomne o tych wszystkich dniach, calym smiechu, placzu i nudzie, wszystkim co bylo i powiem Ci bez zadnego zalu zebys wypierdalal bo nie zniose juz wiecej Twojej osoby. Nie mam pojecia skad znajdujesz w sobie tyle pychy zeby po takim czasie mnie oceniac. Nie masz pojecia co sie ze mna dzieje, wiec skad masz podstawy zeby czuc sie lepszym? Moze i wygladam na zmeczonego, zmarnowanego, ale to glownie dlatego ze gleboko oddycham zyciem, i nie umiem przestac. Sugerujesz mi zebym zmienil znajomych… Ja nie mam zwyczaju zostawiac starych. Z Toba to sie zaczelo jak dostales prace. Od tamtego czasu nie bylo juz nic poza Toba. To byl czas kiedy zaczales sie sprzedawac jak kurwa, i co gorsza samemu sobie, bo oni po dzis dzien maja Cie w dupie. Zgubiles sie. Nikt Ci nawet o tym nie powiedzial bo nikt nie sadzil ze mozna byc tak naiwnym i tak chciwym. Pomysl czy ktos z czasow kiedy hajs byl tylko na chwile Cie jeszcze dobrze wspomina? Ja tez teraz zapierdalam, malo mam czasu przyjaciol, ale przynajmniej nie traktuje ich tak. Sugerujesz mi zebym zmienil dziewczyne… Jak ja mam to kurwa rozumiec? Nawet jej nie znasz, a mowisz takie rzeczy, pomijam juz fakt ze nawet mnie juz nie znasz. Jak to brzmi z Twoich ust po tych wszsytkich z dupy wzietych szmatach z klubow, ktore razem ze sperma z fiuta wysysaly Ci hajs z konta? To po to Ci byly te cale pieniadze? Pogodz sie z tym ze niektorzy starannie dobieraja swoje otoczenie. Sugerujesz mi zebym zrobil cos ze swoim zyciem… Ale wiesz… Szkoda mi Ciebie troche bo chyba wszystkich mierzysz swoja miara, ja nie chce tego nawet komentowac. Zajmuj sie nadal samym soba. To wychodzi Ci doskonale - masz juz mieszkanie, moze niedlugo samochod. Kolekcjonuj nadal te swoje wszystkie dobra, i obys mial z kim sie nimi podzielic. Dla mnie rodzial zatytuowany Twoim imieniem dawno sie skonczyl, i teraz odkadam juz ta ksiazke na polke. Moze jeszcze kiedys do tego wroce jak bede mial jeszcze wiekszy dystans, ale to juz nigdy nie bedzie tak samo. Ciesze sie ze dla mnie to wszystko tak rozlozylo sie w czasie, bo inaczej na pewno bardzo by mnie bolalo. Moge Cie tylko serdecznie pozdrowic. Nic do Ciebie nie mam, teraz juz jestes mi obojetny. Moglbym miec do Ciebie zal, ale przez wzglad na stare dni - puki je jescze pamietam, odpuszcze.